piątek, 29 listopada 2013

ziiimno

Dla matki zima zaczyna się gdy temperatura spada poniżej -10 stopni, ale córka jeszcze nie ma wyrobionego zdania w tej sprawie. Żeby jej nie zniechęcać na pierwszy zimny spacer zapakowałam ją do kombinezonu.
Właściwie to skafandra. Kosmicznego. Kojarzy mi się z Seksmisją, tylko Relaksów (których produkcję wznowiono, hurra!) brakuje.


i po

Chłop po wczorajszym szyciu KLIK dzisiaj ma wychodne, więc wieczór matki z córką i chorym kotem (ropień paskudny się zrobił, jest na antybiotyku), zapowiada się intensywnie, więc wpis króciutki.

News - Mania ostatnio nauczyła się używać smoczka i często z tej umiejętności korzysta, co widać na załączonych obrazkach.

A w ramach projektu samosie w tym tygodniu zajmujemy się skrzynią skarbów - relację postaram się napisać jutro.

5 komentarzy:

  1. Ale fantastyczny kombinezon:) Ja na ostatni spacer Franula zapakowałam w spodnie oceiplane po siostrze i w puchową kurtkę:P

    OdpowiedzUsuń
  2. Franul też się wozi w takim samym kombinezonie:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeej az mi sie przypomnialo jak swoje dzieciaczki tak zapakowywalam w kombinezony :):) Szybko naszykowac torbe na wyjscie :) Ubrac sie i dziecko i sioo szybciutko z domu :):) Wazne ,ze Twojej malutkiej bedzie cieplo :) Szybkiego powrotu do zdrowka dla kotka zycze !! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsze zdjęcie powala :) Kombinezon... no tak, polowałyśmy na ten sam ;P

    OdpowiedzUsuń